Kiedy hobby staje się czymś więcej…

Kiedy hobby staje się czymś więcej…

Kiedy hobby staje się czymś więcej…

Czasem wszystko zaczyna się od jednego małego kroku. U Karoliny z Karru było nim pierwsze lawendowe mydło. Szybko okazało się, że to nie będzie tylko chwilowa ciekawość. Pojawiła się nauka, własne receptury i coraz odważniejsze plany. Dziś Karolina urządza własną pracownię i krok po kroku buduje swoją markę. Po drodze nie brakowało też wątpliwości i pytań, czy to na pewno się uda. I właśnie o tej drodze, od pierwszego „spróbuję” do „idę w to”, jest nasza rozmowa.

Pamiętasz swoje pierwsze mydło? Co wtedy czułaś, trzymając je w rękach?

Oczywiście, że pamiętam! Lawendowe. Czułam ogromną dumę i satysfakcję. Nie spodziewałam się, że coś co wymaga takiej precyzji, zwinności i momentami też szybkości może wyjść tak dobrze przy pierwszej próbie. Najpierw patrzyłam na zastygającą masę, kolejnego dnia wyjęłam taki baton z formy i już wiedziałam, że to będzie coś pięknego. Drżącą ręką odcięłam brzeg, denerwowałam się jak trzeba, aż mój mąż musiał mnie mentalnie wspierać, ale gdy zobaczyłam, co los namalował w środku, wszystkie obawy uleciały. Może nie było to mydło idealne, ale dla mnie w tamtym momencie to był cud świata.

Co sprawiło, że to nie był tylko chwilowy eksperyment- że postanowiłaś zostać?

Od dziecka fascynował mnie świat roślin i kosmetyków, różne oleje i napary ziołowe, a moi rodzice i dziadkowie, mimo że mieszkamy w dużym mieście, bardzo chętnie korzystali z darów natury. Owoce, warzywa, grzyby, zioła i olejki eteryczne są ze mną od najmłodszych lat. Dlatego od początku mydlenie, to nie był dla mnie chwilowy eksperyment, już zaczynając wiedziałam, że to jest moje i chcę to robić. Ale nie od początku w to szłam, po drodze były porzucane studia z bioinformatyki, filologii, zdana szkoła florystyczna i własna firma wedding plannerska, dopiero po wielu latach powiedziałam sobie ‘kurczę, a może tak naturalne kosmetyki?’.

Zaczęłaś od darmowego kursu “Zrób swoje mydło!”, potem przyszły warsztaty online “Jak zrobić mydło w 5 krokach?”, a następnie kurs “Manufaktura mydła. Krok po kroku”. Kiedy poczułaś, że to już nie jest tylko nauka nowej umiejętności, tylko coś, w co chcesz iść dalej?

Zaczęło się od tego, że jako totalna fanka fantastyki, Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni i Wiedźmina, szukałam kosmetyków o zapachu bzu i agrestu, którego używa jedna z bohaterek serii Sapkowskiego, a w 2017 roku wówczas malutka i początkująca firma, dziś całkiem już znana, wyszła mi naprzeciw dając naturalne kosmetyki o tym zapachu. Latami ich używałam, a myśl o sprzedaży własnych olejków i mydeł kiełkowała w mojej głowie, aż w końcu zaczęłam się interesować tym tematem poważnie. Wyświetlił mi się na facebooku Twój darmowy kurs na mydło lawendowe i pomyślałam, że tak, to jest ten moment, zobaczymy czy rzeczywiście to fajne. I już jak mieszałam ten ług i tłuszcze, to wiedziałam, że to jest to.

Był taki moment, kiedy pomyślałaś: „chyba się do tego nie nadaję”? Co zdecydowało, że jednak nie odpuściłaś?

Tak, ja mam to średnio raz w tygodniu, czasem mocniej, czasem troszkę, ale mam już taki zamartwiający charakter. Paradoksalnie, to jest świetne uczucie, bo wiem wtedy, że nadal mi zależy. Wiele razy próbowałam wystartować coś swojego, za każdym razem dochodziło do tego, że już mi nie zależało, że po prostu to rzucałam, choć jednej z moich działalności trzymałam się tak kurczowo, że doprowadziła mnie niemal do depresji. Teraz wiem, że jeśli czujesz, że robisz to co kochasz, to chcesz o to walczyć i nie wyczerpujesz się, mimo wątpliwości, ale z drugiej strony, jeśli już tego nie kochasz, to czasem też nie można bać się pomysłu porzucić lub trochę zmienić, bo może za momencik znajdziesz to, co chcesz robić do końca świata.

Oczywiście jest też taka sprawa, że otaczają mnie cudowni i wspierający ludzie, więc kłamałabym mówiąc, że to samozaparcie to tylko moja zasługa, bo często, gdy wątpię dreptam do męża po wsparcie mentalne, marudzę coś siostrze, albo przyjaciółkom, czasem nawet kotu, to bardzo pomaga, gdy się komuś wyżalisz.

Właśnie urządzasz swoją pracownię. Skąd wziął się ten pomysł i co czujesz, patrząc, jak powstaje?

Kiedy hobby staje się czymś więcej

Jak każdy na początku zastanawiałam się nad tym jak to zrobić, sprzedaż mydeł z kuchni oczywiście odpadała, a ja chciałam mieszać wszystko sama. Dla mnie to największa zabawa, bo mogę dać tym kosmetykom całe serce. To był z kolei powód, dla którego zlecenie produkcji zewnętrznej firmie nie wchodziło w grę. Wynajem gotowej pracowni odpadał, we Wrocławiu jest to zbyt drogie i nie ma wielu takich możliwości. Dlatego po konsultacjach, obliczeniach i przemyśleniach postanowiliśmy z mężem i rodzicami, że najlepiej będzie przeznaczyć pod produkcję część mojego domu rodzinnego.

Ze względu na koszty zabraliśmy się do tego z mężem własnymi rękami, pomału zbudowaliśmy piękną przestrzeń, zgodną ze wszystkimi standardami. Nie jest to łatwe, jest wręcz stresujące, kiedy zastanawiasz się co będzie jak nic z tego nie wypali, ale nie jestem pierwsza, która robi to w ten sposób, skoro innym wyszło, dlaczego ja miałabym sobie nie poradzić?

Co w Tobie zmieniło się od czasu, kiedy zaczęłaś tworzyć mydła?

Oj bardzo dużo. Jako nieśmiała introwertyczka, która bała się nawet prowadzić samochód, nauczyłam się przede wszystkim pewności siebie. Kiedy tworzę czuję, że robię coś co jest takie moje, to mi wychodzi. Oczywiście, to nie jest tak, że teraz jestem przebojową królową świata, nadal mocno przeżywam, nadal mocno się martwię, ale umiem wyjść ze strefy komfortu, odważyć się, eksperymentować.

Wiele kobiet nosi w sobie pomysł własnej marki, który boją się zacząć go realizować. Co powiedziałabyś osobie, która wciąż czeka na „dobry moment”?

Dobry moment nie istnieje, nie ma czegoś takiego. Zawsze znajdzie się coś co stoi na przeszkodzie, może jeszcze jakaś podróż, może lepiej oszczędzić trochę pieniędzy. Nie moi drodzy, to tak nie działa. Jeśli czujecie, że macie pomysł na własną markę, to przeanalizujcie najpierw za i przeciw, z resztą co ja Wam będę pisać, wyświetlcie sobie materiały bonusowe w kursie Gosi, tam są świetnie wypisane wszystkie pytania, które należy sobie zadać na początek i jeśli czujecie, że jesteście z tym ok, to do dzieła! Nie powiem Wam, że będzie łatwo, ale wiem, że każdy z Was ma w sobie ten potencjał, dzięki któremu świat może dostać od Was coś wspaniałego, pokażcie swój pomysł, bo może ktoś akurat tego szuka, tak jak ja szukałam kiedyś perfum o zapachu bzu i agrestu.


Autorką wpisu jest Karolina Rzońca-Nagły, twórczyni marki Karru Soap. Od lat fascynują ją rośliny, zapachy i naturalne kosmetyki. Dziś tworzy własne receptury, rozwija swoją markę i urządza pracownię mydlarską. Krok po kroku buduje miejsce, w którym chce tworzyć kosmetyki po swojemu i od początku do końca własnymi rękami.


Jeśli trafiłaś na ten wpis, to mogą Cię zainteresować również poniższe treści: